Albercik.pl - darmowe artykuły na Twoją stronę

Witaj Guest

Szukaj Artykułu:


Whisky, jego żono

autor: monikaq | artykuł do pobrania

zamieszczono: 17.05.2012 11:59, przeczytano razy: 733, słów: 435


Ryszard Riedel to legenda polskiej muzyki. Legenda, która, pomimo śmierci wokalisty, wciąż hipnotyzuje kolejne pokolenia. Niektórzy twierdzą, że data śmierci wokalisty, jest zakończeniem szczerości i spontaniczności w tworzeniu muzyki.


W 1956 roku w Chorzowie przyszedł na świat ostatni polski hipis. Słuchacze współczesnych, komercyjnych rozgłośni, pewnie nie są w stanie wyobrazić sobie, że ktoś może być do bólu szczery i otwarty w swojej twórczości. Rysiek Riedel był ceniony właśnie za autentyczność i wyjątkową wrażliwość. Cechy, które były jego atutem, okazały się także drogą do jego destrukcji. Jego problemy i rozterki nie były scenariuszem marketingowym, stworzonym przez wytwórnę płytową – Rysiek był prawdziwą wolną duszą, dzięki czemu do dziś jest on uznawany za ikonę. Jego odejście było naturalną konsekwencją jego wrażliwości. Chęć zagłuszenia bólu istnienia doprowadziła go do używek, te zaś powoli odprowadzały go do grobu.

 

Teksty i wokal Ryśka, były odbiciem jego historii. W jego głosie można usłyszeć zarówno liryczne wzloty, jak i chropowaty ból codzieności. Czuwa nad nimi także nieustanne widmo samotności i poczucia inności. Ryszard Riedel zawsze się spóźniał. Jak sam twierdził, za późno przyszedł na świat, bo ominęła go kolorowa, hipisowska oaza wolności. Wielokrotnie w swoich tekstach i wywiadach, wyrażał tęsknotę i emocjonalną przynależność do tamtych ruchów. Fascynowała go także historia Indian. Sam czuł się jak niezależny mieszkaniec ziemi, który płacił ogromną cenę za swoją inność. Rysiek spóźnił się także na swój ślub, chociaż "tylko" 2 godziny. Nie było mu spieszno także do młodej żony, gdyż po weselu odprowadzał przyjaciela aż dwa tygodnie.

 

Ryszard Riedel miał kilka żon. Najbardziej umiłował Wolność, z którą chciał spędzić całe życie. Zaznaczył to wyraźnie, wyśpiewując „Sen o Victorii” „Dzisiaj miałem piękny sen; naprawdę piękny sen; Wolności moja, śniłem, że wziąłem z Tobą ślub". Szukał różnych dróg dojścia do ukochanej Wolności. Starał się ją zdobyć przez używki, które pozwalały mu, chociaż przez chwilę, poczuć jej bliskość. W poszukiwnaiu Wolności zawarł więc kolejny związek. Słowa przysięgi napisał na ławce w parku na początku działalności w Dżemie. Potem często wyśpiwewywał te słowa osobistych zaślubin: "Whisky moja żono, jednak Tyś najlepszą z dam. Już mnie nie opuścisz, nie, nie będę sam”. Whisky była wierna, jednak do czasu, gdy wkroczyła Heroina. Pomimo tragicznego końca, śmiało można powiedzieć, że swoim życiem udowodnił, swoją wierność Wolności.

 

o Autorze

M. B.



powiadom znajomych o tym artykule:

oceń Artykuł:

Nikt jeszcze nie zagłosował na ten artykuł, bądź pierwszy/pierwsza!



komentarze wspierane przez Disqus

Powered by ArticleMS from ArticleTrader