Albercik.pl - darmowe artykuły na Twoją stronę

Witaj Guest

Szukaj Artykułu:




Albercik.pl - darmowe artykuły na WWW » Ludzie » Przewóz osób w I RP

Przewóz osób w I RP

PDF | do druku | do pobrania
autor: s4ww
zamieszczono: 14.07.2010 12:50, przeczytano razy: 400, słów: 451, komentarzy: 0


Komu się wydaje, że przewóz osób to wynalazek drugiej połowy dwudziestego wieku powinien sięgnąć do historii. Po raz pierwszy z realizacją tego pojęcia mieliśmy do czynienia w XVIII wieku.


Oczywiście, przewóz osób należy zawęzić do szlachty i – w mniejszym stopniu – mieszczan. Chłopi, stanowiący większość społeczeństwa I Rzeczpospolitej poruszać się swobodnie po kraju nie mogli. W zasadzie mogli się swobodnie poruszać jedynie w obrębie własnej gminy, góra powiatu. A i to raczej pieszo, niż przy użyciu bardziej zaawansowanych środków transportu.

Ze szlachtą było nie co inaczej, a już całkiem odmiennie wyglądał przewóz osób należących do dominujących wówczas grup społecznych – magnatów i duchowieństwa.

Szlachcic biedny podróżował konno. Nie liczył na wygody, spał gdzie bądź. Załatwiał co miał załatwić i wracał do domu. Szlachcic bogaty to inna sprawa. W jego przypadku przewóz osób odbywał się w taborze. Tabor taki składał się najczęściej z czterech wozów. Jego okazałość i liczba służby świadczyły o bogactwie i pozycji podróżującego. Pierwsza kolebka przeznaczona była dla pana, chyba, że podróżował on konno. Dalej jechały kareta pani i wóz z kuchnią. Orszak zamykał przeznaczony na garderobę, pościel i serwis podróżny. Taborowi towarzyszyło kilka luźnych koni i gromada czeladzi.

Prawdziwe kawalkady stosowane były do przewozu osób należących do grupy magnatów. Ich pozycja społeczna była bardzo wysoka, więc sposób podróży musiał to uwzględniać. Jak więc jeździli magnaci? Ich tabory często składały się z kilkunastu, lub nawet kilkudziesięciu wozów: skarbnych, kuchennych, piwnicznych, karet dla dam, kolebek dla dworzan itd. Do wozów zaprzęgano po sześć, lub nawet osiem koni, mimo że wystarczyły trzy lub cztery. Kawalkadzie towarzyszyły też setki służących. Służący ci z reguły nie mieli żadnych zajęć, jednak sama ich obecność podnosiła prestiż możnowładcy. Przykładowo, książę Adam Czartoryski z Puław na Wołyń wybrał się kawalkadą liczącą 400 koni i 14 wielbłądów. Książę Karol Radziwiłł wjeżdżając do Lwowa kazał puścić przodem masę wielbłądów i jucznych mułów. Do historii przeszły wizyty polskich magnatów na dworach europejskich, w czasie których przejeżdżające przez miasta kolumny robiły kolosalne wrażenie, które potęgowały zaplanowane akcje, takie jak gubienie złotych podków przez konie.

Tego rodzaju skomplikowany przewóz osób był jednak bardzo drogi i niepraktyczny. Magnaci stracili zresztą na znaczeniu w dziewiętnastym wieku i chociaż wciąż zamożni, nie mogli już sobie pozwolić na tak ostentacyjne manifestowanie swojej władzy i majątku.

o Autorze

Czasem pisze...

oceń Artykuł:

Nikt jeszcze nie zagłosował na ten artykuł, bądź pierwszy/pierwsza!


więcej artykułów z tej kategorii:

Imprezuj aktywnie
Wyjazd integracyjny
Depresjo urodzinowa odejdź
Lot nad hippisowskim gniazdem
Wielkanocne słodkości
Chałwa w roli głównej
Nietypowe zwyczaje pogrzebowe

Komentarze

Dodaj komentarz

Twoje imię:

Twój email:

Twoja strona www:

Komentarz



powiadom znajomych o tym artykule:
Powered by ArticleMS from ArticleTrader