Najbardziej kontrowersyjne aspekty in vitro
PDF | do druku | do pobrania
autor: mentos
zamieszczono: 26.10.2011 17:23, przeczytano razy: 315, słów: 540, komentarzy: 0
Choć minęło już ponad 30 lat od pierwszego zapłodnienia pozaustrojowego metodą in vitro, które zakończyło się sukcesem, dyskusje na temat jego etyczności nie słabną. Choć dla wielu par jest to jedyna metoda na posiadanie biologicznego potomka, wciąż wokół tematu gromadzą się kwestie kontrowersyjne. Wyłączywszy stanowisko kościołów i doktryn religijnych trzeba stwierdzić, że in vitro jest trudne nawet z etycznie świeckiego punktu widzenia.
Problemem, który jest najczęściej podkreślany w dyskusjach na serwisach dla matek, jest duża ilość zarodków, które traci się w wyniku każdej procedury zapłodnienia pozaustrojowego. Wynika to z faktu, że powodzeniem kończy się jedynie 20–30% zabiegów, więc większa ilość zarodków, to większe szanse na dziecko. W praktyce wygląda to tak, że pobiera się do zapłodnienia kilka komórek jajowych, bo nigdy nie wiadomo, ile z nich uda się zapłodnić. Natomiast jeśli zapłodnionych zostanie kilka, wówczas tylko jeden, dwa zarodki ulegają wszczepieniu do łona matki. Często jednak zostają poronione, dlatego pary zwykle podchodzą do trzech zabiegów, a i tak tylko połowa z nich zostaje rodzicami. Resztę embrionów się zamraża, co także wywołuje sprzeczne opinie ludzi, bo nie wszystkie z nich mogą przeżyć proces zamrażania i rozmrażania.
Poddaje się je mrożeniu w ciekłym azocie w temperaturze -196 °C techniką kriokonserwacji (wolne schładzanie) lub witryfikacji (szybkie schładzanie). W takim stanie mogą czekać kilka lat na moment, kiedy ich rodzice postanowią mieć drugie dziecko bądź oddadzą je do adopcji innej parze. Często też zamrożone zarodki wszczepia się w kolejnych cyklach in vitro, jeśli wcześniejsze zawiodły, wówczas można pominąć procedurę pobierania komórek jajowych i ich zapładniania. Odmrażanie może przeżyć około 65–70% zarodków, ale tylko 10–15% zagnieżdża się w śluzówce macicy i kończy się zdrowym urodzeniem.
Trudną kwestią jest diagnostyka preimplantacyjna, czyli badanie materiału genetycznego zarodka, po to aby wykryć możliwe wady i mutacje. Nie robi się tego standardowo, bowiem to dość droga usługa, ponadto muszą istnieć wyraźne wskazania ku temu. Zalicza się do nich jedynie choroby dziedziczne w rodzinie, nosicielstwo wady genetycznej u któregoś z partnerów, ewentualnie zaawansowany wiek kobiety. Z jednej strony diagnostyka ta umożliwia wybranie najzdrowszych zarodków i odrzucenie tych, które w 90% zostałyby poronione. Z drugiej badane embriony trzykrotnie częściej są tracone ze względu na inwazyjny charakter metody lub jej niedokładność. Dla niektórych sceptyków diagnostyka jest finansowym wykorzystywaniem par, które pragną dziecka. Opinie osób, które zetknęły się z tą kwestią, można przeczytać na forum o ciąży.
Zdarza się także, że zapłodnienie in vito przebiega z użyciem komórek płciowych od dawców albo wymaga matki zastępczej, jeśli kobieta nie może donosić ciąży. Pobieranie komórek płciowych od dawców nie idzie w parze z pragnieniem biologicznego potomstwa. Wielu krytyków uważa in vitro z materiału genetycznego dawców za fanaberię kobiet, które koniecznie chcą być w ciąży. Być może dla wielu lęk przed wychowywaniem dziecka adopcyjnego nie jest tym samym, co komórka dawcy albo adoptowanie zarodka. Niemniej jednak kwestia jest kontrowersyjna. Podobnie jest z matką zastępczą, tzw. surogatką, która decyduje się za pieniądze przyjąć zarodek pochodzący od innej pary. Minie jeszcze wiele lat zanim uda się sprawić, by in vitro tylko pomagało, nie budząc wątpliwości.
o Autorze
N.D.
oceń Artykuł:
więcej artykułów z tej kategorii:
Internet, jako źródło wiedzy o ciążyIle alkoholu potrzeba na wesele?
Jakie podjąć kroki aby adoptować dziecko?
Czar czterech kółek.
Fotografia ślubna
Krótki czy długi? - pytanie często zadawane przez przyszłe pary młode.
Rozweselające trunki weselne
Komentarze 
Dodaj komentarz
powiadom znajomych o tym artykule:
