Albercik.pl - darmowe artykuły na Twoją stronę

Witaj Guest

Szukaj Artykułu:


Albercik.pl - darmowe artykuły na WWW » Komputery » Gry » Grand Theft Auto szokuje świat

Grand Theft Auto szokuje świat

autor: andsis1966 | artykuł do pobrania

zamieszczono: 13.03.2014 13:05, przeczytano razy: 411, słów: 788


Kontrowersja to najlepszy marketing, a seria od Rockstar Games bazowała na tej strategii od samego początku. Prekursorem był niejaki Max Clifford. 


Facet „hejtował" GTA na długo zanim stało się to modne. Niestety, jego nienawiść do gry i jej twórców nie była tak czysta i szczera, jak w przypadku naszego ulubionego adwokata - Jacka Thompsona (o nim później). Publicysta został zatrudniony w 1997 roku przez DMA Design oraz wydawcę BMG Interactive, aby narobić szumu wokół marki na Wyspach. Clifford doskonale wiedział, co i do jakich gazet pisać. Jego artykuły szybko uruchomiły lawinę oburzenia wśród zaniepokojonych rodziców, a nawet członków parlamentu. Zaczęto mówić o problemie brutalnych gier i ich wpływie na młodych ludzi.

W tani i przede wszystkim szybki sposób o Grand Theft Auto dowiedziała się cała Wielka Brytania. Kulisy akcji „odtajniono" dopiero w 2012 roku. Szkoda tylko, że dziennikarz wszystkiego się wyparł...

W chwili gdy seria ewoluowała w trzeci wymiar, ponownie stała się celem ataków ze strony mediów. Grand Theft Auto III do mieszanki kradzieży samochodów i ogromnej dawki przemocy dorzuciło jeszcze sex. Rzecz jasna tytuł nie wymuszał na graczu, aby ten dokonywał rzezi czy też gwałtów, ale kogo to interesuje. Te elementy wystarczyły, żeby oburzyć mieszkańców kraju kangurów. W Australii „ trójka" nie została dopuszczona do sprzedaży. Rockstar Games w niedługim czasie wypuściło ocenzurowaną wersję. Naturalnie ten sam los spotkał Grand Theft Auto; Vice City, gdzie w „koala edition" zablokowano wynajmowanie pań lekkich obyczajów. Na tym nie koniec. Kubańscy i Haitańscy imigranci na Florydzie dopatrzyli się kilku rażących wypowiedzi bohaterów Vice City na temat swojej kultury. Sprawa trafiła do sądu, co zmusiło twórców do usunięcia brzydkiej treści i wypuszczenia nowej, „poprawnej politycznie" wersji.

Premiera San Andreas nie wywołała większych kontrowersji. Gazety i telewizja trąbiły co prawda o przypadkach nieletnich, którzy dokonywali przestępstw wzorując się na GTA, twórcy byli non stop ciągani po sądach, aby się z tego tłumaczyć, ale prawdziwy szok miał dopiero nadejść. Wrzawę wywołał pewien holenderski programista. Patrick Wildenborg zmodyfikował kod gry i odbloko­wał mały bonus - Hot Coffee. Już tłumaczę, o co chodzi. San Andreas oferowało randki. Gdy bohater odpowiednio oczarował swoją partnerkę, mógł zaliczyć „trzecią bazę”. Sęk w tym, że w normalnym wydaniu faktyczna scena zbliżenia nie była ukazana. Wildenborg to zmienił i udostępnił masom. Sprawa nabrała rozpędu i mocno zaszkodziła firmie. Sklepy odmówiły sprzedaży San Andreas.

Oburzeni klienci mogli wymienić swój „nieczysty" egzemplarz na „ugrzecznioną" kopie lub zażądać zwrotu pieniędzy. Ponad 2.5 tysiąca klientów zgłosiło roszczenia o odszkodowanie.

Najciekawszym etapem kontrowersyjnej historii GTA jest niejaki pan Jack Thompson. Adwokat z Florydy uznał za swój życiowy cel zniszczenie serii i posłanie za kratki ekipy za nią odpowiedzialnej. Dlaczego? W jego opinii studio stworzyło symulator zabijania, który popchnął dzieciaki na drogę przestępstwa. Wyssane z palca argumenty były często komiczne, jednak nikogo to nie dziwiło w kraju, gdzie można pozwać restaurację za to, że serwuje gorącą kawę I nie ma o tym fakcie Informacji na kubku. Thompson wyszukiwał sprawy nieletnich, którzy dopuścili się morderstw, kradzieży i naciskał ich, aby zeznawali, że to właśnie GTA było skutkiem tych czynów.

Za tym szły żądania kolosalnych odszkodowań, odważne wypowiedzi w prasie. radiu oraz telewizji na temat szkodliwości gier, no i chyba najlepsze z tego wszystkiego - nagrania wideo, gdzie ponoć Thompson sfilmował, jak obsługa sieci Best Buy bez problemu sprzedaję Grand Theff Auto dziesięciolatkowi, Szok. Z jednej strony procesy przeciwko Rockstar Ga mes pomogły się wybić Thompsonowi - gość nagle stał się mocno rozpoznawaną postacią w mediach. Z drugiej natomiast doprowadziły do jego zguby. Jak się później okazało, adwokat dopuścił się między innymi składania fałszywych zeznań, zastraszeń oraz całej masy bezprawnych zniesławień i oszczerstw. Pożegnał się z pracą we wrześniu 2008 roku.

Z tych wszystkich pozwów i wystąpień można jeszcze długo drwić, ale Thompson w pewnym momencie mocno się zapędził. Napisał list, który miał trafić do rąk matki Strauss’a Zelnicka zTake-Two. Ponoć mecenas w bardzo ostrych słowach potępił jej syna, zaś bogu ducha winną kobietę oskarżył o kompletny brak zainteresowania tym, jakie Strauss robi gierki. Padło też kilka porównań do Hitlerjugend. Aż dziw bierze, że rodzina Zelnicków nie skomentowała tego listu i nie zaciągnęła przed wymiar sprawiedliwości...



o Autorze

Kacper Siter strona Granie na zawołanie



powiadom znajomych o tym artykule:

oceń Artykuł:

Nikt jeszcze nie zagłosował na ten artykuł, bądź pierwszy/pierwsza!



komentarze wspierane przez Disqus

Powered by ArticleMS from ArticleTrader