Albercik.pl - darmowe artykuły na Twoją stronę

Witaj Guest

Szukaj Artykułu:


Albercik.pl - darmowe artykuły na WWW » Biznes » Small-biznes » Barman z Domu Whisky opowiada o urokach swego zawodu, o specyfice pracy

Barman z Domu Whisky opowiada o urokach swego zawodu, o specyfice pracy

autor: magdaq | artykuł do pobrania

zamieszczono: 03.02.2012 12:41, przeczytano razy: 505, słów: 504


Szymon Guz, udziałowiec i pracownik firmy z Jastrzębiej Góry, opowiada, jak działa słynna nadmorska destylarnia i ile trudu oraz pasji trzeba włożyć, by powstał najwyższej klasy alkohol.


Sam Dom Whisky jest odpowiedzią na potrzeby właścicieli – chcieli oni wystawić należyty pomnik królowej wszelkich trunków i stworzyć miejsce przyjazne wszystkim tym, którzy pragną dowiedzieć się czegoś nowego o tajnikach komponowania owego napoju, o pracy specjalistów, a także o kulturze spożywania koniaku. Od początku miał to być obiekt inspirowany klasycznymi destylarniami. Na dachu, wyłożonym łupkami, umocowano cynową pagodę, zaś okna są witrażowe, a elewacja została wykonana z piaskowca. Właściciele obiektu zwiedzili wiele gorzelni oraz winnic, jednak doszli do wniosku, że ich przedsięwzięcie będzie dotyczyło wyłącznie szkockiej whisky.   

Miejscem akcji została Jastrzębia Góra, bo autorzy pomysłu mieli w tej miejscowości swój  - świetnie już prosperujący - Coctail Bar, a nadarzyła się okazja zakupu sąsiedniej działki, na której postawiono oryginalną willę. Wszyscy współwłaściciele pochodzą z okolic Jastrzębiej i cenią sobie panujący tutaj klimat. To też świetny pomysł reklamowy, bo kursanci czy klienci Domu mogą połączyć szkolenie bądź zakupy z urlopem w nadmorskim kurorcie. Zresztą, przypatrzmy się barwie znakomitej whisky – jest oba podobna do koloru bursztynów. A to od razu przywodzi na myśl piaszczyste plaże bałtyckie, wypoczynek i wakacyjne wspomnienia.                            

Warto uczyć się od najlepszych. Żeby być blisko procesu produkcyjnego, delegacja z Jastrzębiej Góry wizytowała w najstarszych destylarniach szkockich: w Glenfiddich, Balvenie, The Glenlivet czy w Macallan. Polskim smakoszom do gustu przypadły zwłaszcza nieco słodsze destylaty, okraszone dymną nutą. Nie bez znaczenia jest też starzenie trunku w prawdziwych, drewnianych beczkach, w których wcześniej dojrzewały wina porto, sherry lub tokaj. Paleta aromatyczna oraz smakowa, jaka po nich zostaje, odznacza się później w woni i w kompozycji składników whisky. I sprawia, że po jednej szklance koniaku, na zawsze zapamiętujemy jego indywidualny charakter.   

Na organizowanych przez Dom Whisky warsztatach, kursanci uczeni są doboru stosownego szkła – tylko z kieliszków o kształcie tulipanów uwolni się pełny bukiet aromatyczny trunku. Jeśli jest on dla nas zbyt ostry, możemy dodać do szklanki kilka kropel źródlanej wody. One spowodują „otwarcie” zapachu. Tak serwuje się whisky w Szkocji. Sporo osób propaguje picie ze szklanek typu old-fashion, potocznie zwanych whiskówkami. Na dno wsypuje się lód. Dawniej ów alkohol wlewano do metalowych filiżanko-kubków, określanych jako Quaich. Miały one dwa uchwyty z boku ścianek – by temperaturą dłoni nie naruszać chłodu whisky. Sto lat temu podawano ów napój na weselach, przed bitwami, by pogodzić zwaśnione strony… Dziś jest bardzo podobnie: whisky to super specjał, który wjeżdża na stół w ważnych momentach życia, w celu podkreślenia rangi chwili.      


 
 

o Autorze

M.B.



powiadom znajomych o tym artykule:

oceń Artykuł:

Nikt jeszcze nie zagłosował na ten artykuł, bądź pierwszy/pierwsza!



komentarze wspierane przez Disqus

Powered by ArticleMS from ArticleTrader