Albercik.pl - darmowe artykuły na Twoją stronę

Witaj Guest

Szukaj Artykułu:


Albercik.pl - darmowe artykuły na WWW » Biznes » E-biznes » Marketing rekomendacyjny. Poważny biznes?

Marketing rekomendacyjny. Poważny biznes?

autor: Edward | artykuł do pobrania

zamieszczono: 29.06.2012 22:28, przeczytano razy: 1062, słów: 1500


Marketing rekomendacyjny jest nowoczesną odmianą marketingu sieciowego. Ludzie pracujący w tym biznesie zajmują się generalnie polecaniem towarów i usług różnych firm. za co dostają prowizję. Tutaj nasuwa się pytanie: Jest to naprawdę poważny biznes?


Wiecie jaka idea przyświecała pionierom network marketingu? Nie? No to poczytajcie. Pomyślcie, co by było, gdybyście dwie koncepcje: franchise i własne przedsiębiorstwo połączyli? Bez wysokich, stałych kosztów, bez ryzykownych inwestycji, bez pracowników. Co powiecie na to, gdyby istniał taki system, który się sprawdził i dzisiaj jest bardzo ceniony min. przez takie koncerny jak: City Group- największy koncern, świadczący usługi finansowe, komputer gigant IBM. Ten sprawdzony system używa także Coca Cola.

Co wiedzą te wszystkie firmy o trendach w biznesie, o których my nie wiemy. Bardzo proste; zamiast wydawać miliony na reklamę, pomieszczenia i akwizę, wiele firm rezerwuje te pieniądze dla swoich, niezależnych doradców. I dokładnie w tym miejscu, wy wchodzicie do gry. Ten sposób sprzedaży jest nie tylko dla ludzi, którzy mają techniczną wiedę, wyższe wykształcenie, czy też doświadczenie w akwizie. Jako niezależni doradcy, możecie wprowadzić na rynek produkty i usługi już istniejących firm i skasować za to prowizję. Zamiast „wynajdywać od nowa koło”, możecie mieć profity z już istniejącego systemu. To jest naprawdę bardzo proste i nazywa się: marketing rekomendacyjny, albo marketing „ od człowieka do człowieka”. Nazywajcie jak chcecie. Roczny obrót w tej branży osiąga, na całym świecie, ponad 100 mld dolarów. To jest biznes od człowiek do człowieka. I czy jest to dla was jasne, czy też nie,jesteście już aktywni w tej działalności, ale najprawdopodobniej, nie dostajecie za to ani grosza. Jeśli mówicie przyjaciołom, że powinni zobaczyć jakiś interesujący film, i oni pójdą do kina, otrzymacie za to prowizję od reżysera?

Jeśli polecicie przyjaciołom restaurację, i oni pójdą tam na kolację, otrzymacie od właściciela następną kolację za darmo? Będzicie z tego mieli jakiekolwiek korzyści? Jeżeli wasza odpowiedź brzmi nie, to musicie teraz uważać. Dlaczego? Ponieważ to funkcjonuje, ponieważ to się sprawdziło i ponieważ, z osobistego doświadczenia, mogę wam powiedzieć, że wy też możecie to robić z sukcesem. Co jest przy tym najlepsze? To jest właśnie tajemnicą zamożnych i szczęśliwych.

Nazwijmy to stałym i pasywnym efektem zamożności. To funkcjonuje, spytacie pewnie, jak?

Prześledźmy przykład pisarza. Autor siedzi tygodniami, miesiącami, a niekiedy latami nad manuskryptem.
W końcu napisze książkę, sztukę teatralną albo scenariusz filmowy, które chce sprzedać. Mądrzy autorzy nie biorą czeku, czy pieniędzy, tylko dostają za to tzw. Tantiemy. Przez te tantiemy płyną pieniądze. Pomyślcie, krótko i bardzo intensywnie pracować i potem kasować tantiemy. Mały procent od ceny książki albo od ceny biletu. Możecie sobie wyobrazić, że robicie tak samo? Albo przedstawcie siebie w roli sekretarki, która napracowała się w swojej firmie przy umowach czynszowych i kiedy już wszystko było załatwione z sukcesem, dostajecie od firmy 1% od każdego, zapłaconego czynszu.

Albo, jako kierownik działu, wyuczyliście nowego pracownika i firma płaci wam 1% od jego pensji; dożywotnio. Jest to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe? Jeżeli tak myślicie tzn. czytaliście niezbyt uważnie, to co napisałem. To jest właśnie marketing rekomendacyjny. To jest dokładnie to.

Właśnie w marketingu rekomendacyjnym możecie, prawdopodobnie, pierwszy raz życiu, wykorzystać to, co się nazywa maximirung. J. Paul Getty, w swoim czasie jeden z najbogatszych ludzi na świecie, tak to wyraził; O wiele lepiej mieć 1% z tego co produkuje 100 ludzi, niż 100% z tego co ja sam produkuję. I teraz pomyślcie, jesteście malarzem pokojowym. Mam do was bardzo proste pytanie; co się wam lepiej opłaci? Samemu „latać” po drabinie i w pocie czoła malować ściany, czy szukać ścian, które pomalują inni na twoje zlecenie. Ty dostaniesz tylko mały procent od każdego zlecenia. Nie chcę się tutaj rozpisywać i robić szczegółowej kalkulacji; zostawiam to wam. Jak myślicie co się lepiej opłaca?

Wielu powie, chwileczkę, to jest sprzedaż. Ja nie mam ochoty być sprzedawcą. Wielu, którzy myślą o sprzedaży, sądzą że musieliby wszystko wiedzieć o produktach, które sprzedają. Nawet mają obawy, że musieliby komuś coś „wcisnąć”. Marketing rekomendacyjny to jest zupełnie coś innego.

Jestem pewny, że wiecie co to jest? Jeśli polecicie komuś film, mówicie kto robił aktorom makijaż albo ilu było statystów. Nie mówicie też ile kosztowała produkcja. Wy mówicie tylko, jaki to był film. Jeśli polecacie jakąś restaurację, opowiadacie ile powierzchni ma kuchnia, opisujecie składniki dań, czy mówicie tylko, jak dobre było jedzenie w tej restauracji? Tutaj nie chodzi o sprzedaż.Tutaj chodzi o coś więcej- o polecenie. O to właśnie chodzi w markentingu rekomendacyjnym. Za to będą wam płacili. Te firmy płacą wam za to, że polecicie je innym. Wasza praca polega na tym, że opowiecie o towarach i usługach, które już znacie, i które uważacie za bardzo dobre. W ten sposób marketing sieciowy może stać się biznesem i proszę mnie źle nie zrozumieć- to jest biznes. Tutaj nie chodzi o jakieś hobby, to jest prawdziwy biznes. Ta fenomenalna forma sprzedaży została naukowo przebadana przez profesorów z uniwersytetów: Berkeley, Illinois i Kaliforni. Marketing sieciowy został przebadany i opisany, jako sprawdzona i nowoczesna forma sprzedaży.

Ale to nie jest tylko możliwość zarabiania pieniędzy. Gdyby tak było to marketing rekomendacyjny, nie różniłby się niczym od normalej sprzedaży na straganie.Dlatego, za każdym razem, kiedy to słyszę, że ktoś tę filozofię biznesu redukuje do określenia „ zarobienia pieniędzy”, robi mi się smutno. Osobiście – poza dobrobytem – coraz wyraźniej widzę tu szansę pozyskania wartości idealnych, takich jak silne poczucie wolności i niezależności. Posiadanie prawdziwego bogactwa oznacza przyczynianie się do powodzenia innych, nawiązywanie znajomości i pielęgnowanie przyjaźni, poznawanie innych ludzi, obyczajów, a przede wszystkim nieograniczony dostęp do luksusowego towaru o nazwie „czas”, który można wykorzystać do zadbania o zdrowie, przeznaczyć dla rodziny, przyjaciół, bądź uprawiania hobby.
Największe wyzwanie tkwi w uświadomieniu naszemu rozmówcy tego, że w naszym przedsięwzięciu w żadnym wypadku nie chodzi o sprzedaż w klasycznym sensie. Marketing rekomendacyjny rozumiemy wyłącznie jako sieć konsumentów. Jest to forma network marketingu, w którym wolumen kwalifikacyjny jest tak niewielki, że każdy może go osiągnąć chociażby przez pokrycie własnego zapotrzebowania.

Każdy może, rekomendując koncept lub oczywiście produkty drugiej osobie, zbudować swój własny zespół i to bez sprzedawania jakiegokolwiek produktu klientowi końcowemu czy też bez konieczności egzekwowania pieniędzy. Kupujący zostaje bezpośrednio przekierowany i automatycznie przyłączony do firmy. I mimo że nikt nie musi sprzedawać towaru dla przdsiębiorstwa, powstają w ten sposób obroty, które umożliwiają wypłacenie prowizji na różnych poziomach.
Wszyscy nabywają towar wyłącznie do własnego użytku i wszyscy płacą za produkty tą samą cenę.
Najwspanialsze w tej czystej formie marketingu rekomendacyjnego jest to, że dzięki tylko jednemu produktowi, którego w najlepszym przypadku i tak potrzebujemy i który zużywa się się w ciągu miesiąca, można zbudować stabilny, a przede wszystkim „ pasywny” lub automatyczny dochód.
W marketingu rekomendacyjnym ważni są ludzie. W najlepszym sensie chodzi o ludzi, którzy pragną osiągnąć kontrolę nad własnym życiem, podążają za swoimi marzeniami, żyją w zgodzie ze swoimi wartościami, a przede wszystkim pomagają innym robić to samo. To jest to co może zachwycić – szansa prowadzenia innego życia. Podobnie jak szansa dopomagania innym w osiągnięciu tego samego. Można powiedzieć, że piszę ten artykuł, aby „ zamydlić oczy i „ubrać” zwyczajny biznes w piękne słowa . Pozwolę sobie przytoczyć opinię dr Rubino:
W mlm często nie zdają egzaminu sprzedawcy, którzy pochodzą z tradycyjnego handlu. Są tak silnie zindokrynowani przez produkt, że tracą z oczu człowieka. Koncentrują się na tym, co uważają za ważne – albo wyłącznie na produkcie, albo na zarobieniu – poprzez sprzedaż – możliwie dużo pieniędzy. Ale dla kogoś innego nie są to rzeczy tak samo ważne. Co jednak dla każdego na tym świecie ma znaczenie, to stosunki. W network marketingu chodzi o relacje – trwałe relacje. Dlatego sukcesy w tym biznesie osiągają gospodynie domowe z kilkorgiem dzieci, ponieważ w przeciwieństwie do specjalistów od sprzedaży, działają spontanicznie i z entuzjazmem. U nich najważniejsza jest komunikacja z ludźmi. Pierwsze pytanie nowego adepta marketingu rekomendcyjnego nie powinno brzmieć: Jak mam sprzedawać? Tylko, jak mam rozmawiać z ludźmi?

o Autorze

Nazywam się Edward Noch, z wykształcenia jestem mgr. inż. Rybactwa Morskiego i Technologii Zywności. Wiele lat pracowałem w przemyśle spożywczym. Kilka lat w USA i ponad 10 lat w Hamburgu. Moją przygodę z network marketing zacząłem w latach 90-tych. Niestety, pierwsze kroki w firmie Amway były nieudane. Po latach wróciłem do marketingu sieciowego, a konkretnie do marketingu rekomendacyjnego. Przyczyną było odkrycie dużych możliwości internetu.



powiadom znajomych o tym artykule:

oceń Artykuł:

Nikt jeszcze nie zagłosował na ten artykuł, bądź pierwszy/pierwsza!



komentarze wspierane przez Disqus

Powered by ArticleMS from ArticleTrader